niedziela, 13 listopada 2016

LBA#1, czyli w końcu nadrabiam zaległości

9 komentarzy:

Spokojnie, nie umarłam.

Ba, nawet mam się świetnie, tylko szkoła mnie dobija i nie mam na nic czasu. Po optymistycznym wstępie przedstawiam wam LBA, do którego nominowały mnie Kremciowata oraz Julia. Ponad trzy miesiące temu. Naturalnie dziękuję za nominacje i przepraszam ogromnie, że dopiero teraz na nie odpowiadam, w przyszłości postaram się poprawić :') Dostałam też dwie inne nominacje, ale stwierdziłam, że zanudzilibyście się czytając tylko o mnie i o mnie, więc postanowiłam, że podzielę to na dwie części, tak żeby wszyscy byli zadowoleni. Z zapasem pozytywnej energii do blogowania zapraszam was na tenże tag ;)


W ramach przypomnienia: Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

pytania   od   Kremciowatej

1. Co czytasz aktualnie? Polecasz?

Czerwień rubinu Kerstin Gier czyli pierwszą część Trylogii Czasu! W końcu udało mi się do niej dorwać!! Wcześniej w ogóle nie mogłam jej nigdzie
znaleźć, ale w końcu nadeszła ta wiekopomna chwila, kiedy mogę przy niej usiąść i na spokojnie... Chociaż właściwie nie. Niestety mam bardzo wymagającą szkołę i ciężko mi cokolwiek czytać.. Teraz odliczam dni do wakacji, żeby w końcu móc znowu czytać bez wyrzutów sumienia :) Jeśli chodzi o książkę to na razie jestem mniej więcej w połowie, ale całkiem mi się podoba. W dodatku ta okładka jest taka śliczna, że mogłabym się na nią cały czas patrzeć :D



2. Wolisz kupować książki w księgarniach internetowych czy stacjonarnie?
Tu jestem rozdarta. Najczęściej kupuję książki w dyskontach internetowych, bo, wiadomo, mają duuużo niższe ceny niż przeciętne księgarnie, ale mimo to wolę dotknąć, powąchać, przeczytać kawałek książki zanim ją kupię i stacjonarne sklepy mają taki niesamowity klimat... Uwielbiam chodzić do księgarni. Chociażby po to, żeby się pogapić na książki.



3. Twój ulubiony męski bohater. Dlaczego właśnie on?
Sherlock Holmes! Mimo to nie jest moim książkowym mężem, bo, nie oszukujmy się, z nim na taką relację raczej nie można by liczyć :D Gdy zaczęłam oglądać Sherlocka już w pierwszej scenie, w której się pojawił i zaczął swój typowy monolog, wiedziałam, że go uwielbiam. Obejrzałam do końca - został moim mistrzem. Nie będę oszukiwać, to właśnie serial skłonił mnie do przeczytania książek (i rozpoczęcia przygody z kryminałami, ale to już inna sprawa). Mózg Sherlocka.. Każdy kto przeczytał/oglądał wie, o co mi chodzi. Może i uważa większość innych ludzi za debili, ale jego sposób bycia wygrywa wszystko. Te jego nagłe zrywy, dedukcja - absolutnie genialne. Podziwiam twórców kryminałów za tworzenie skomplikowanych fabuł, ale Conan Doyle'a dodatkowo za wykreowanie tak niesamowitej postaci jaką jest Sherlock.





4. Ile czasu zajmuje Ci przeczytanie jednej książki?
Bardzo różnie. Począwszy od kilku godzin, skończywszy na kilku miesiącach. Zależy od grubości, mojego zaangażowania, zainteresowania i zapału.


5. Ulubiona okładka książki.
Moimi pierwszymi oficjalnie ulubionym były okładki serii Dotyk Julii, ale teraz całkowicie nie umiem się zdecydować :') Widziałam tyle ślicznych okładek, że nie umiem wskazać jednej, ba, nawet kilkunastu moich ulubionych, bo inne śliczne okładki mogłyby się poczuć skrzywdzone :(




6. Ulubiona książka. Dlaczego ona?
Złodziejka książek. To niesamowite w jaki prosty sposób Markus Zusak opisał jedne z trudniejszych problemów z jakimi  ludzkość kiedykolwiek miała do czynienia. Przed przeczytaniem tej książki sądziłam, że nigdy przenigdy nie sięgnę po powieść historyczną. A jednak. Nawet stała się ona moją ulubioną książką. Łamie stereotypy, porusza i zmusza do myślenia. Polecam absolutnie każdemu.


7. Preferujesz czytanie po nocach czy w ciągu dnia?
ZDECYDOWANIE w ciągu dnia. Wielokrotnie próbowałam czytać nocą, ale nawet przy najciekawszej książce potrafię zasnąć, a co dopiero nad podręcznikiem do historii..



8. Z którym bohaterem chciałabyś się przyjaźnić?

Trudne pytanie. Jest wiele takich postaci, ale pierwszy na myśl nasunął mi się Leo z Wybacz mi Leonardzie. Uwielbiam tego gościa i jednocześnie tak mi go żal.. Całą książkę widać było, że potrzebuje wsparcia, bliskiej osoby, a sam nie wie jak się zabrać do wszystkiego, co go przytłacza. Jako osoba, której jest szkoda każdego, kto doświadcza jakiejkolwiek krzywdy, praktycznie cały czas chciałam do niego przeniknąć przez kartki i dodać jakiejkolwiek otuchy.




9. Który bohater książkowy jest najbardziej do Ciebie podobny?
Myślę, że Cath z Fangirl. Obie jesteśmy życiowymi nerdami, które mogłyby miesiącami nie wychodzić z pokoju, żeby tylko czytać, czytać i w kółko czytać. Podobnie jak Cath jestem introwertyczką i nie do końca dobrze wychodzi mi nawiązywanie nowych znajomości. Wolimy towarzystwo garstki zaufanych przyjaciół od przebywania w miejscach pełnych nieznajomych. Bardzo się cieszę, że Rainbow Rowell stworzyła bohaterkę, która nie jest buntowniczką i nie ratuje świata tylko jest normalna, a wiele dziewczyn, tak jak ja może się z nią utożsamić. Rainbow, wielki plus dla ciebie ;)






10. Ulubiona trylogia i seria książek.
Trylogia - Diabelskie maszyny  Cassandry Clare, seria - Szklany tron Sarah J. Maas. Obie serie polecam serdecznie fanom fantastyki jeśli jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po te pozycje. Jeśli chodzi o trylogie to uwielbiam też Więźnia labiryntu Jamesa Dashnera, ale zakończenie tak bardzo boli.. Cóż, może kiedyś wybaczę autorowi. Może.

11. Którą książkę powinnam przeczytać i dlaczego?
niżej :)


pytania od Julii



1. Ile masz książek w swojej biblioteczce? 
Dokładnie 193, wliczając książki dla dzieci :)


2. Gdybyś mogła, żyć w jakimś książkowym świecie, jaki świat to by był? Dlaczego?
Definitywnie świat magii z Harry'ego Pottera. Tam spędziłam dzieciństwo, tam dorastam, a poza tym kto nie chciałby się uczyć w Hogwarcie? 


3. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Oficjalne plany to biotechnologia/farmacja, coś w takim biologiczno-chemicznym klimacie, ewentualnie coś związanego z matematyką. A tak w serduszku marzy mi się praca w wydawnictwie, korekta, zajmowanie się tą graficzną stroną książek albo pisanie podręczników. Także zupełnie skrajne rozwiązania :D



4. Czy podjąłeś już jakieś książkowe współprace? Jeśli tak to po jakim  czasie podjęta była pierwsza i z kim?
Nie, ale myślę, że to jeszcze za wcześnie, a moja systematyczność raczej nie zachęciłaby do współpracy żadnego wydawnictwa. Ale teraz wracam, będę pracować, może się coś uda zdziałać :D


5. Czy masz jakiś książkowych mężów?
Kiedyś moim mężem był co trzeci bohater, którego polubiłam i to było nieco przerażające.. W końcu lista została zredukowana do kilku (Finnick - Igrzyska śmierci, Newt - Więzień labiryntu, Rowan - Szklany tron), aż w końcu od pewnego czasu stało mi się to całkowicie obojętne. Właściwie można powiedzieć, że wzięłam potrójny rozwód i chwilowo jestem starą panną.


6 Twoja ulubiona książka/trylogia/seria...Dlaczego to właśnie ją/je lubisz?
wyżej :)

7. Z jakim bohaterem literackim chciała byś porozmawiać i dlaczego?
Myślę, że z jakąś postacią z Gry o tron George'a R. R. Martina. To jest aż przykre, kiedy ktoś w tej sadze jest przekonany, że jest tak jak myśli, a naprawdę dzieje się zupełnie na odwrót. Wielokrotnie miałam tak, że chciałam krzyknąć i ostrzec postaci, które lubię, żeby nie robiły tego, co robią, no ale cóż. Martin niestety jest bezwzględny :')



8. Twój ulubiony autor/ka? Dlaczego to właśnie jego/ją lubisz?
Poszukuję i mam nadzieję, że kiedyś odnajdę.



9. Twoje ulubione wydawnictwo?
Jest kilka wydawnictw, które bardzo lubię (m. in. Uroboros, SQN, Galeria Książki), ale ogromny sentyment mam do wydawnictwa Moondrive (właściwie Otwarte), z którym byłam w tym roku na obozie. Był to pierwszy w Polsce obóz tego typu i muszę przyznać, że bawiłam się świetnie. Razem z uczestniczkami poznałyśmy pracę w wydawnictwie od drugiej strony, dowiedziałyśmy się wielu książkowych fakcików, ale przede wszystkim poznałyśmy się nawzajem, co było najbardziej niesamowite - 40 książkoholików w jednym ośrodku!! :D Jeśli w przyszłym roku Moondrive znowu postanowi zorganizować taki obóz to jak najbardziej zachęcam wszystkich, którzy tylko zastanawialiby się nad uczestnictwem ;)





10. Książka, którą poleciła byś wszystkim... Dlaczego?
Tak jak powiedziałam wcześniej Złodziejka książek, ale żeby się nie powtarzać (wcale właśnie tego nie zrobiłam) przywołam powieść Służące Kathryn Stockett. Głównym motywem jest tolerancja rasowa w XX.-wiecznym USA. Bardzo daje do myślenia. Jeśli chcielibyście sięgnąć po wartościową książkę z przekazem, która będzie jednocześnie lekką i przyjemną lekturą to absolutnie polecam właśnie Służące. Koniecznie muszę przeczytać je kiedyś jeszcze raz.



11. Chciała byś w przyszłości napisać książkę? Jeśli tak to w skrócie o czym by była?
Nie chciałabym karać innych ludzi taką masakrą bez składni, z mnóstwem błędów stylistycznych, wydaną na papierze, więc może lepiej, żeby moje pomysły pozostały w mojej głowie :D W ostateczności chciałabym napisać tylko dla siebie ewentualnie dla zainteresowanych bliskich znajomych. 



Zastanawiałam się trochę nad tym, co zrobić z nominacjami. Nie oszukujmy się, na 80% blogów książkowych pojawiło się już LBA i nie jestem do końca przekonana czy osoby, które już kilka razy odpowiadały na podobne pytania będą chciały odpowiedzieć na nie jeszcze raz :/ Ale jeśli tylko chcecie albo nie zostaliście wcześniej nominowani, to teraz jak najbardziej możecie się czuć.
Oficjalnie nominuję Miss Grayhall, bo obiecałam :D
Nominacja niestandardowa, to czemu by nie zrobić niestandardowych pytań? Oprócz pytań typowo książkowych dodam też coś "spoza", tak ode mnie :)

Pytanka:
1. Jakiej książki nie pozbył byś się za nic w świecie ze swojej półki?
2. Jak pokonujesz nudę, jadąc autobusem/tramwajem?
3. Ulubiona/znienawidzona ekranizacja?
4. Jaką cechę charakteru chciałbyś posiadać?
5. Jakich książek unikasz?
6. Pierwsza rzecz, którą robisz po wstaniu rano to..?
7. Czy ostatnimi czasy siedzi ci w głowie jakaś piosenka? Jak tak to jaka?
8. Jak spędziłbyś swoje wymarzone urodziny?
9. Ile waży najcięższa książka w twojej biblioteczce?
10. Bałagan VS porządek?
11. Czego nowego się dziś nauczyłeś?

wtorek, 1 listopada 2016

"Nowy" Harry Potter - czytać czy nie czytać?

4 komentarze:

Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Wydawnictwo: Media Rodzina


Jeśli dowiedziałabym się, że w Polsce istnieje człowiek, mający kontakt ze światem, który nie słyszał o wydaniu "kontynuacji" Harry'ego Pottera, naprawdę bym się zdziwiła. Już wcześniej było o niej głośno, a 22 października szaleństwo potterowe opętało cały kraj. W każdej księgarni możemy znaleźć mnóstwo książek o wyróżniającej się złoto-żółtej okładce. Jednak czy "Przeklęte Dziecko" jest warte takiego rozgłosu i szału? Jako zapalony Potterhead z ponad sześcioletnim stażem postanowiłam to sprawdzić!

Mroczne czasy już dawno minęły. Voldemort i śmierciożercy zniknęli. W świecie czarodziejów każdy nareszcie czuje się bezpiecznie. Harry dorósł i założył rodzinę, ale wbrew pozorom nie wszystko układa się po jego myśli. Nie dogaduje się ze swoim synem, Albusem, który jest jego zupełnym przeciwieństwem, a na dodatek przyjaźni się z młodym Malfoyem. Jednak to nie największy problem. Harry'ego po raz pierwszy od 19 lat zaczęła boleć blizna.

Jestem przekonana, że już każdy z was o tym wie, ale na początku warto wspomnieć, że Przeklęte Dziecko nie jest zwyczajną książką, tylko dramatem. Z jednej strony bardzo przyspiesza to czytanie i książkę połyka się w maksymalnie 3 godziny, ale z drugiej odczułam taki brak zżycia z postaciami, ale też brakowało mi rozwiniętych opisów. Nie jestem do końca fanką długiego opisywania wszystkiego, co się da, ale nie lubię też, kiedy praktycznie w ogóle go nie ma. Akcja pędzi strasznie szybko. Myślę, że większość z nas jest jednak przyzwyczajona do schematu normalnych książek, gdzie każdy wątek jest jakoś rozwinięty, a główną część sztuki, wiadomo, stanowią dialogi i monologi. Lubię lektury szkolne, które są dramatami (bo można szybko je przeczytać ;)), ale książka dla przyjemności, jeszcze dodatkowo "kontynuacja" Harry'ego Pottera pisana jako sztuka... Nie. Rozumiem, że to scenariusz przedstawienia, ale mimo to na miejscu twórców przekształciłabym go w normalną powieść.

W Przeklętym Dziecku pojawia się coś, co zauroczyło każdego fana twórczości Rowling. Klimat. Wracamy z powrotem do ukochanego magicznego świata magii, do tych samych postaci, z którymi przeżywaliśmy dzieciństwo. To jest najbardziej niesamowite w tej książce. Możliwość ponownego wejścia do Hogwartu. Możemy zobaczyć Harry'ego, Hermionę, Rona w roli rodziców. Spojrzenie na bohaterów z takiej innej perspektywy było bardzo ciekawe. Mogliśmy dokładnie zobaczyć to jak się zmienili przez te 19 lat. Wcześniej sądziłam, że nie jest możliwe, żebym polubiła Harry'ego albo Dracona, których miałam chwilami dość podczas czytania głównej sagi, ale miło się zaskoczyłam. Mimo to kilka osób wydaje się całkowicie wychodzić ze swoich ról. Chociażby Hermiona postępuje momentami bardzo nierozważnie, zupełnie jakby nie była Hermioną, Harry zachowuje się zupełnie jak nie Harry... 

Absolutnie największym minusem książki jest fabuła. Ja przepraszam bardzo, ale chwilami wydaje się, że jest żywcem przekalkowana z pierwszego lepszego fanfika *jeśli już przeczytałeś Przeklęte Dziecko zajrzyj do moich szczegółowych wyżaleń na temat fabuły, poniżej*. Część z rozgrywających się zdarzeń wydaje się być całkowicie nierealna albo tak bezsensowna, że aż śmieszna. Niektórzy przed premierą mieli nadzieję, że książka swoim poziomem dorówna tomom oficjalnej serii. Jak dla mnie nawet się do niej nie umywa. 

SPOILER ALLERT!!
Razi w oczy mnóstwo tzw. wyjątków od reguły. (Wszystkie zmieniacze czasu zniszczono. A nie, jednak został jeden. Zmieniacz czasu przenosi o maksymalnie kilka godzin wstecz. Tak, ale tylko pierwotna wersja, ta super ulepszona przenosi nawet o kilkadziesiąt lat. I właściwie od kiedy eliksir wielosokowy pozwala zmienić się w osobę, o której się pomyśli?). Hermiona chowa JEDYNY działający zmieniacz czasu w książce, a strzeże go kilka zagadek, które potrafią rozwiązać kilkunastoletnie dzieci. Tego nawet nie trzeba komentować. Oprócz tego postać Delphi. No błagam. Córka Voldemorta i Bellatrix? No błagam. Kolejny wyjątek od reguły. Podobno Voldemort nie potrafił kochać, a poza tym czy Bellatrix w Insygniach Śmierci albo wcześniej była w ciąży? Jakoś nikt nie zwrócił na to uwagi. Poza tym przecież Bella miała męża. Męża. Zachowanie Harry'ego jakiego jeszcze do tej pory nie znaliśmy: "McGonagall pilnuj, żeby Albus i Scorpius nawet ze sobą nie rozmawiali!" Jego syn, który jest wyrzutkiem, ma tylko jednego przyjaciela. Ba, jedną osobę, z którą może normalnie rozmawiać. I jest nią Scorpius. Czy Harry Potter nie jest na tyle inteligentny, żeby to dostrzec i przełamać swoją dumę pt. "Potterowie nie zadają się z Malfoyami, bo są fajniejsi"? Myślę, że Harry dla dobra syna zrobił by to bez problemu, a twórcy po prostu bardzo nagięli jego postać (tak jak w ww. przypadku Hermiony).

Żeby zakończyć pozytywnym akcentem - jeszcze jednym powodem, dla którego wartosięgnąć po Przeklęte Dziecko jest Scorpius! Syn Dracona bardzo przypomina chłopięcą wersję Hermiony, ale na swój uroczy i bardzo zabawny sposób. Myślę, że jest bardzo mało osób, które nie polubiłyby Scorpiusa. Jego humor i sposób bycia potrafiły być rozbrajające :D No bo kto nie lubi Scorpiusa?


Podsumowując, Przeklętego Dziecka absolutnie nie należy brać za kontynuację Harry'ego Pottera, bo tylko się rozczarujecie. Chciałabym wystawić tej książce wyższą ocenę, ale fabuła... Na szczęście rekompensuje nam ją magiczna atmosfera. Myślę, że jeśli uważacie się za fanów Harry'ego powinniście przeczytać tę książkę, nawet jeśli zrażają was opinie o niej. Tego klimatu się nie czuje, kiedy czyta się tomy sagi po kilka razy, więc naprawdę polecam, chociażby tylko dla niego :)


Moja opinia:

★★★★★★✩✩✩✩
6/10

Co sądzicie o nowym Potterze? Według was jest sens ciągnąć serię dalej?


Niestety obowiązki przejęły moje życie prywatne i mam strasznie mało czasu na czytanie. To jedyna książka, którą przeczytałam przez ostatnie dwa miesiące, nie licząc Króla Edypa. Masakra, też jestem tym załamana. Chciałabym tutaj coś wrzucać, prowadzić bloga systematycznie, ale nie mam do tego warunków. Będę się starać z całych sił, żeby ta stronka nie zginęła i mam nadzieję, że będzie dobrze. Trzymajcie za mnie kciuki!! :) 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Eleonora i Park" - Rainbow Rowell

6 komentarzy:

Eleonora i Park

Rainbow Rowell
Wydawnictwo: Moondrive


Zastanawialiście się kiedyś, co by się stało, gdyby dwie zupełnie różne osoby się spotkały? Z początku może wydawać się, że nie znalazłyby żadnych wspólnych tematów i ich drogi od razu by się rozeszły, ale z drugiej strony podobno przeciwieństwa się przyciągają... Już po pierwszej rozmowie mogłoby okazać się, że wbrew pozorom łączą je drobne szczegóły i całkiem nieźle się dogadują. 

Każdy dobrze wie, że zmiana szkoły jest dość stresującym wydarzeniem. Faktycznie, kiedy Eleonora wsiada do nowego szkolnego autobusu nie jest do końca szczęśliwa. Przez dziko rude włosy i nieco dziwny styl już po pierwszych sekundach zostaje wychwycona przez szkolną "elitę szyderców". Na szczęście z opresji w porę wyciąga ją Park, Azjata, normalny chłopak nie lubiący mieszać się w kłopoty. Wbrew pozorom nie zawierają od razu przyjaźni do końca życia. Nie odzywają się do siebie ani słowem. W końcu jednak odnajdują wspólny język i stają się nierozłączni. No... Prawie.

Zabierałam się za tą książkę mniej więcej rok. Wcześniej miałam już do czynienia z Rainbow Rowell, przeczytałam Fangirl i mimo że czegoś mi w niej brakowało, całkiem mi się spodobała. Milutka, ciepła książka, którą można szybko pochłonąć. Dokładnie takie same odczucia mam po przeczytaniu Eleonory i Parka. Spodziewałam się czegoś więcej. Słyszałam bardzo dużo zachwytów na temat tej książki i szczerze mówiąc trochę się rozczarowałam...

U Rainbow Rowell podoba mi się to, że tworzy nieszablonowe postacie. Patrz -> Eleonora. Nie jest niesamowicie piękna, mądra, błyskotliwa jak baaardzo dużo znanych bohaterek książkowych. Nie ma idealnej figury, jej włosy są zawsze roztrzepane, ale zdaje się tym wszystkim nie przejmować. Poza tym ma poważne problemy rodzinne, a jej dom... Na pewno nie są to wymarzone warunki do życia. Park jest jej całkowitym przeciwieństwem. To chłopak, na którego zerka ukradkiem większość dziewczyn w szkole. Jest powszechnie lubiany, mieszka w bogato urządzonym, nowoczesnym domu z idealną, wręcz wyciągniętą z telenoweli, rodziną. Jak widzicie to dwie całkiem różne osoby. Mimo to łączą ich dwie rzeczy - muzyka i komiksy.

Kolejna nieszablonowa rzecz - w książce już na samym początku poznajemy jej zakończenie. I nie jest to przewidywalne zakończenie jak w większości książek młodzieżowych. Mimo to muszę przyznać, że nie spodobało mi się. Właściwie możemy tylko domyślać się jak książka się skończyła, bo nie jest to podane wprost. Oprócz tego pojawia się w niej kilka niedokończonych albo według mnie mało rozwiniętych wątków. Na przykład pojawia się pewna intryga, a do samego końca nie jest powiedziane kto za nią stoi (chodzi mi o "ciuchową" intrygę, jeśli to było wyjaśnione, a ja po prostu przeoczyłam to dajcie mi znać).

Tak jak wspomniałam wcześniej w Eleonorze i Parku czegoś mi brakowało, ale nie mówię, że to zła książka. Bardzo szybko się ją czyta, jest urocza i przyjemna, mimo to zdenerwowałam się przy zakończeniu. Jak autorka mogła nas zostawić w takiej niepewności?? :(

Moja opinia:

7/10

niedziela, 31 lipca 2016

"Gra o tron" - George R. R. Martin

12 komentarzy:

Gra o tron

George R. R. Martin
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Chyba nie ma książkoholika, który nie słyszałby w ogóle o Grze o tron. Zarówno serial jak i książka są ostatnimi czasy bardzo popularne, a internet aż huczy od wszelkiego rodzaju dyskusji na ich temat. Czy serii należy się ten fenomen? Niedawno miałam przyjemność to sprawdzić.

„W grze o tron zwycięża się albo umiera.


Po wielu latach ciepłego lata w Westeros przychodzi czas na zmiany. Zima nadchodzi, a wraz z nią głód, cierpienie i rozpacz. Jednak oprócz tego w kraju panuje nieco dziwna atmosfera. Król Aerys Targaryen został zdetronizowany, a jego miejsce zajął jeden z buntowników. Z każdym dniem coraz więcej osób rości sobie pretensje do korony, a niektórzy z nich gotowi są rozpocząć kolejną wojnę, żeby uzyskać władzę. Oprócz tego ludzi dochodzą dziwne pogłoski z północy...

Co ja myślę o książce? Po pierwsze, autor zafundował nam genialnie wykreowany świat od ciepłego południa aż do owianego tajemnicą Nawiedzonego Lasu. Potężne zamki,  mistyczne lasy, podróże konne to średniowieczne klimaty, które osobiście uwielbiam. Momentami czułam się jakbym naprawdę była z bohaterami. Wszystko to zostało niesamowicie opisane i skradło moje serce.

Po drugie, świetni bohaterowie dopracowani w każdym szczególiku, przez co są bardzo ludzcy i łatwo jest nawiązać z nimi emocjonalną więź (niekoniecznie pozytywną). (Jon Snow ♥) Właśnie w tej książce znalazłam swojego życiowego mistrza, Tyriona. Może i nie wszyscy darzą go sympatią, ale jego cięte riposty, a czasem nawet też głębokie życiowe rozkminy powaliły mnie na kolana. Oto niektóre z nich, które wyłapałam podczas czytania:


Większość ludzi woli przeważnie zaprzeczać okrutnej prawdzie niż spojrzeć jej w oczy.


„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciw tobie.


Śmierć jest tak przerażająco ostateczna, tymczasem życie obfituje w niezliczoną ilość możliwości.



Oprócz tego po raz pierwszy w życiu znalazłam w książce postać o charakterze, który sama chciałabym mieć i staram się nad nim pracować - Aryę Stark. Siniaki, drobne zadrapania zawsze kojarzyły mi się z poszukiwaczami przygód. (Każdy siniak to kolejna nowa lekcja, a każda nowa lekcja czyni cię lepszym ^ ^). Jedna ranka po porannym poszukiwaniu skarbu w lesie, stłuczenie po gonitwie za rzadkim gatunkiem motyla... Innymi słowy, kocham ludzi, którzy odczuwają taką wewnętrzną chęć przeżywania dzikich przygód, ale nie duszą jej w sobie tylko realizują. Arya właśnie taka jest. Czasem najpierw robi, potem myśli, ale to w niej uwielbiam.

Wiem, że było już dużo o postaciach, to już ostatni akapit! :D Tak jak pisałam postacie mocno oddziałują na emocje czytelnika, ale działa to też w tę drugą stronę. Ughhh, Joffrey i Cersei tak bardzo działali mi na nerwy, że miałam chwilami chęć rzucić książką, ale była pożyczona, więc musiałam się hamować.

Rozdziały w książce pisane są z perspektyw różnych bohaterów, dzięki którym możemy kontrolować akcję w całym Westeros. Bardzo ciekawie są też przedstawione personalne punkty widzenia każdego z nich, mimo że narracja jest trzecioosobowa. Niektóre rozdziały były świetne, inne mnie nieco nudziły, na przykład te pisane z perspektywy Neda tak mniej więcej w połowie książki. Trzeba przyznać, że Martin ma naprawdę bardzo bujną wyobraźnię, bo wykreował całe mnóstwo postaci, czasami można się nawet w nich pogubić. Język w książce nie jest prosty, czyta się ją zdecydowanie ciężej i dłużej niż przeciętną młodzieżówkę. Niektóre opisy są tak bardzo rozbudowane, że nudzą. Czasami też lekko przysypiałam w momentach, w których po prostu nie było akcji, ale autorowi można to wybaczyć, bo jest naprawdę mnóstwo niepowtarzalnych, trzymających w napięciu wątków, które rekompensują chwilową nudę.

Podsumowując, polecam Grę o tron wszystkim fanom fantastyki, bo myślę, że obok dzieł Tolkiena to książka z tego gatunku, którą trzeba przeczytać.  Bardzo mi się spodobała, ale jak już wspomniałam trudno mi się ją czytało i zamiast czytać następne tomy chyba przerzucę się na serial, który podobno jest jej wiernym odwzorowaniem (nie bijcie!). Myślę, że jest to najlepsza lektura, do której się w tym roku zabrałam. Polecam, polecam, polecam!

Moja opinia:

10/10



Cytaty:


Świat roi się od tchórzy, którzy udają bohaterów. Trzeba swojego rodzaju odwagi, żeby przyznać się do tchórzostwa.

Zawsze tak się dzieje [...], że niszczy nas to, co kochamy.

Strach tnie głębiej niż miecze.

Czy aż tak daleko od szaleństwa do mądrości?

Prędzej czy później w życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila, kiedy już nie jest tak łatwo, bo musi dokonać wyboru.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Poczuj Lato Book Tag

28 komentarzy:
Po raz pierwszy w życiu zostałam nominowana do tagu (przez kogoś, kto nie jest mną) i jestem przeszczęśliwa. Baaardzo dziękuję Justynie z bloga Chocabooks ^^ 

1. Książka lub seria, którą chcesz przeczytać w wakacje.

Obiecałam, że recenzja będzie w zeszłym tygodniu, ale jej nie było. W tym raczej też jej nie będzie, bo nieco przeceniłam swoje możliwości. Jestem dopiero (a może aż?) na 500 stronie Gry o tron = zostało mi jeszcze około 300 do końca... Oficjalnie obiecuję, że jak przeczytam, to pojawi się praktycznie od razu recenzja, bo nie mogę zostawić tej książki bez długiego pochwalnego komentarza, JEST GENIALNA! ♥ 


2. Książka z żółtą lub niebieską okładką.



Ha, mam książkę, która jest jednocześnie żółta i niebieska. Oddam ci słońce powaliło mnie swoją okładką na kolana. Uwielbiam ją. Dobra, dobra, wiem, że nie powinno oceniać się książki po wyglądzie, ale w tym wypadku był to strzał w dziesiątkę. Autorka niesamowicie przedstawiła dwójkę bliźniaków i świat, który ich otacza. Poza tym chwile, w których Noah przemieniał codzienność w obrazy i nadawał im tytuły - genialne, uwielbiałam te momenty.


3. Twój plażowy must have.

Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam jeszcze Eleonory i Parka. Ale spokojnie, nadrobię to, na dowód mogę poręczyć, że książka leży teraz na moim biurku i czeka cierpliwie na swoją kolej. Cierpliwie dlatego, że mam ją zamiar wziąć właśnie na wakacje. Nie wiem czy dam radę, bo wyjeżdżam za 2 tygodnie, a bardzo mnie do niej ciągnie :)


4. Książka z okładką, która kojarzy ci się z wakacjami.

Ten punkt potraktuję odrobinę nieszablonowo. Okładka Endgame bardzo kojarzy mi się z wakacjami, ponieważ w zeszłym roku na trzytygodniowym wyjeździe miałam ze sobą tylko dwie książki, z czego jedną była właśnie ta wspomniana wyżej, i praktycznie wszędzie ją ze sobą nosiłam. To właśnie Endgame najczęściej miałam na basenie, na plaży i kiedy tylko patrzę na tą okładkę od razu mam przed oczami zeszłe lato.

5. Powieść, która wywołała u ciebie słoneczny uśmiech.

Fangirl - zamiast głównej bohaterki, Cath, widziałam samą siebie. Po raz pierwszy w książce spotkałam się z kimś, kto jest tak bardzo do mnie podobny i aż nie sposób było się nie uśmiechnąć, kiedy zobaczyłam własne zachowania, nawyki na jej stronach.


6. Książka, przez którą wylałeś może łez.


Bardzo rzadko płaczę przy książkach. Czasami słyszę komentarze typu: "Jak mogłaś na tym nie płakać?! Przecież się tak nie dało!". Jak do tej pory zdarzyło mi się to tylko przy dwóch. Oczywiście nie mówię o jednej czy paru łezkach, ale o naprawdę porządnym wodospadzie. Gwiazd naszych wina... John Green złamał moje serce, podeptał, przejechał ciężarówką i podeptał jeszcze raz. Złodziejka książek, przy której tak bardzo wczułam się w akcję jak w jeszcze żadnej książce i ciężko było się nie rozkleić. Te dwie pozycje złamały mi serce, owszem, ale mimo to je kocham.

7. Najlepsza impreza w książce, czyli taka w której chciałbyś uczestniczyć.

Bal bożonarodzeniowy w Hogwarcie. Dlaczego? Piękne stroje, super muzyka (Fatalne Jędze rządzą!), dekoracje, oczywiście jedzenie, a poza tym przecież to Hogwart :)

8. Powieść z historią łatwą jak jazda na rowerze.


Myślałam długo nad tą kategorią. Jakoś nie przychodziła mi na myśl "łatwa historia". Dlatego pomyślałam o jeździe na rowerze, która od razu przywodzi mi na myśl dzieciństwo. Z dzieciństwem z kolei kojarzy mi się cykl Opowieści z Narnii. Można powiedzieć, że to Lew, czarownica i stara szafa była moją pierwszą poważniejszą książką i dlatego mam do niej pewnego rodzaju sentyment. 


9. Powieść do której musiałeś dojrzeć jak kwiat.


Kiedy miałam 7 lat i pierwszy raz poszłam do szkoły, w bibliotece zobaczyłam Harry'ego Pottera. Oczywiście słyszałam już o nim wcześniej i byłam przekonana, że na pewno mi się spodoba, skoro wszyscy tak o nim mówią. Tkwiłam wtedy na poziomie Astrid Lindgren i książka, w której już na samym początku piszą o jakichś świdrach niezbyt do mnie przemówiła, więc odłożyłam przeczytawszy tylko pierwszą stronę. Achhh jaki to był ogromny błąd... Dopiero w czwartej klasie przekonałam się do Harry'ego i pokochałam go całym serduszkiem. (A zbaczając z tematu, które okładki serii podobają wam się bardziej? Te stare klasyczne/te tzw. "dla dorosłych"/te nowe, przykładowa powyżej?)

A teraz uwaga, nominuję:
- Lekkość Pióra z bloga http://wielopasja.blogspot.com/,
- brak pomysłu z bloga http://smieszna-nazwa.blogspot.gr/,
a także wszystkich, którzy chcieliby go wykonać :)

Z góry przepraszam jeśli czcionka w tym poście różni się od pozostałych, ale mam z tym drobne problemy, które staram się naprawić.